środa, 15 sierpnia 2012

Świąteczne ogłoszenia duszpasterskie

Mam dla Was garstkę ciekawostek i nowinek. 

Zaczniemy może od życia upadłych. 
Dotkną nas zaszczyt patronowania drugiej książce, tym razem wydanej nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc. Będziemy dumnie sławić książkę po zakamarkach sieci! O samej książce oraz patronacie przeczytacie tutaj: Pierwszy grób po prawej

Przypominam również, że już 20 sierpnia czyli za parę dni w sprzedaży pojawi się książka Dragons Breath, fragment do przeczytania na upadli.pl. 

No i nie zapomnij o konkursach, które trwają - świetne książki można wygrać.

*******

Teraz parę słów o moim stosiku, który miałam przeczytać, ale nie przeczytam. Zaczęłam od książki "Dolina Klonowego Liścia" niezły ubaw z niej miałam, ale nie dlatego, że autorka raczy nas poczuciem humoru i barwną opowiastką. Śmiech pojawił się gdy Dada, tłumaczył mi gramatyczny sens cytatów, które podesłałam jemy do oceny. Wyszło nam na to, że wg autorki łąka lała pod siebie. A kładka... nie pamiętam co było z kładką. Grunt, że przez rażącą gramatykę i stylistykę nie dało się tego czytać. Ubolewam, zawsze żyłam w przekonaniu, że książki dla młodzieży powinny prezentować jakiś poziom.

Szkoda, że ta nie. Recenzji nie będzie, nie jestem w stanie przeczytać książki.

Pojawiły się niestety inne drobne dolegliwości zdrowotne, co spowodowało moją awersję do książek z fabułą. Natomiast w najbliższych dniach powinno pojawić się kilka recenzji różnego rodzaju poradników.

Wracam teraz do robienia kwiatków z papieru. 



Kuchnia - Podróże kulinarne


Każdy ma swojego bzika, mam i ja. Jak wiesz uwielbiam dłubać handmade, uspakaja mnie to. Godzinami mogę przesiedzieć przy narzędziach i czuję się jak w raju. Natomiast nie wiesz jeszcze, że mam też trzecią pasję – pierwszą oczywiście są książki – gotowanie. Niby nic niezwykłego. Wiele osób kocha gotować, doskonale sobie  z tym radzi.

W tym cały szkopuł, że ja nie. Każdy mój eksperyment kulinarny kończy się totalną anihilacją wszystkiego co jadalne w domu. Wiem, że smak to kwestia gustu, oczywiście. Natomiast jeśli wszystkim nie smakuje, a w dodatku wygląda jak coś co miałoby za chwile wstać i na mnie nakrzyczeć, że zbrukałam sztukę kulinarną, no to musi być coś na rzeczy. Totalnie nie umiem łączyć smaków. Kiełbasa z majonezem, pączek z serem żółtym? Czemu nie! Szkoda tylko, że inni ludzie nie doceniają moich starań.

Z przykrością wchodzę w erę książek kucharskich i różnego rodzaju poradników. Dlatego dziś recenzja 2 takich publikacji. Pozycje są ze mną już od roku. Dostałam je na gwiazdkę od rodzonego brata, który jest kucharzem. Czyżby jakaś subtelna aluzja?

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Ceremonia - Janusz Koryl


wydawnictwo: Dreams wydawnictwo
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-932877-9-6
liczba stron: 200
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
język: polski

Dzisiejszy dzień ogłaszam dniem Koryla! Po „Snach” oraz „Baśniarzu”, że odpocznę od książek trudniejszych, wymagających zagłębienia się w nie, od takich, które wymagają tego, aby włożyć w czytanie cząstkę siebie, takich, po których ta cząstka wraca do nas zmodyfikowana o przeżycia, które towarzyszyły nam podczas lektury. Miałam przeczytać lekką młodzieżową książkę z czasów dzieciństwa, ale „Ceremonia” wołała mnie po imieniu. Leżała i wołała: „Przeczytaj mnie!”. Jak wiadomo, książkom się nie odmawia!
Powszechnie wiadomo, co jest najważniejsze w książkach sensacyjnych z nutą thrillera  – FABUŁA! Dlatego tym razem o fabule nie powiem nic a nic! HA! Sam musisz przeczytać, aby poznać. Powiem tylko tyle, co sam wydawca nam pod suwa.
„Ceremonia” jest książką, której akcja rozgrywa się w Bieszczadach – to chyba mnie jeszcze bardziej nakręciło na tę powieść. Od niedawna odkrywam uroki tych rejonów. Wieś Polana – właśnie stąd do Rafała Kamińskiego, rzeszowskiego dziennikarza, przychodzi list o następującej treści:
Panie redaktorze!
Nie mogę już dłużej milczeć na temat tego, co się dzieje w Polanie, gdzie mieszkam. To taka mała wioska w Bieszczadach niedaleko Lutowisk. Do tej pory trzymałem język za zębami, ale dłużej nie mogę. Trzeba przerwać zmowę milczenia. Zmusza mnie do tego moje sumienie. Sprawa wygląda następująco.
Od trzech lat w naszej wsi krzyżuje się ludzi. Dokładnie tak, krzyżuje albo jeśli pan woli, uśmierca na krzyżu. Co roku w Wielki Piątek ginie w ten sposób jeden mężczyzna. Do tej pory zginęło ich trzech: Józef Deręgowski (w 2008), Tomasz Pacześniak (w 2009) i Mieczysław Żurek (w 2010). Zdjęcia ich grobów na tutejszym cmentarzu załączam w kopercie.
W tym roku zawiśnie kolejna ofiara. Żeby temu zapobiec, piszę do pana ten list z gorącą prośbą o pomoc. Niech się pan pośpieszy, bo Wielki Piątek już w następnym tygodniu.
Z poważaniem – mieszkaniec Polany.
Ani jednego słowa więcej o fabule! Tyle starczy, ażeby nic nie zdradzić, a zaciekawić.

Stosik tygodniowy - post bez sensu, ale z sensem


Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie mam w zwyczaju atakować aparatem każdej swojej książki. Nie mogę patrzeć na post o Baśniarzu, ta książka za duże piętno wypaliła w mojej duszy, abym mogła spokojnie obserwować okładkę, która wisi w pierwszym poście.

Trzeba było napisać jakiś mały szybki post, który będzie ładnie wyglądał i pozwoli mi śmiało spoglądać na mojego bloga.

Stwierdzisz, że poszłam na łatwiznę – na to odpowiem na końcu mojej wypowiedzi.
W ramach zapominania o Ablu pokażę Ci jakie książki mam zaplanowane na jutro zaczynający się tydzień.
  •       Ukochany nieśmiertelny – Cate Tiernan – wyd. Amber (prezent od Tatusia)
  •        Sezon Czarownicy – Natasha Mastert – wyd. Albatros (prezent od Tatusia)
  •        Dolina Klonowego Liścia – Ewa Przybylska – wyd. Nasza Księgarnia ( Nie mam pojęcia skąd, ale ma 18 lat)

sobota, 11 sierpnia 2012

Baśniarz - Antonia Michaelis



Tytuł:Baśniarz
Autor:Michaelis Antonia
Wydawca:Dreams
Numer wydania:I
Data premiery:2012-07-05
Język wydania:polski
Język oryginału:niemiecki
Ilość stron:398
Tłumaczenie:Ożóg Renata
Rok wydania:2012
Forma:książka
Indeks:11438793


"Czasami mam problem z odróżnieniem szczęścia od smutku [...] Czy to dziwne? Czasami po prostu nie wiem czy jestem szczęśliwa czy smutna. Tak jest jak myślę o tobie." 

 Zupełnie jak ja czytając tą książkę




Pierwszy raz dotknęła mnie niemoc literacka. Zanim w dokumencie worda pojawiły się pierwsze literki, siedziałam trzydzieści minut i męczyłam moich Upadlaczków opowieścią o książce.  Gdy przyszedł czas, żeby coś napisać to pojawiła się wszechogarniająca mnie pustka. Czemu najciężej pisać o książkach które nas najbardziej poruszają?

piątek, 10 sierpnia 2012

Upadli.pl: Konkurs z wyd. Dreams – „W roku skorpiona”


352x500

„W roku skorpiona”

Eleni urodziła się w roku skorpiona – był to bardzo suchy rok, jałowy dla upraw. Bertot opowiedział jej, że ludziom urodzonym w tym roku przypisuje się cechy takie jak upór, odwaga i okrucieństwo. Cóż, bardziej opis ten pasuje do „miłościwie” panującego Skorpiona, niż to tej młodej dziewczyny.
Piętnastu zwierzęcych patronów. Każdy obdarowywał dzieci zrodzone w podczas swojego panowania pewnymi cechami, oraz zwiastował pewne niezmienne rzeczy, które miały nastąpić do następnego zimowego przesilenia.

 

Wymyśl jednego zwierzęcego patrona dla roku, w którym się urodziłaś/eś.


  • Opisz w minimum 100 słowach, jakimi cechami obdarowuje dzieci akurat Twój patron. Nie zapomnij dopisać, jaki rok przynosi ów patron.
  • Zgłoszenia prosimy wysyłać na adres: konkurs@upadli.pl w tytule: W roku skorpiona
  • Na prace czekamy  do 31 sierpnia 2012r.  godziny 23:59
  • Wyniki zostaną ogłoszone na portalu w dniu: 5 września 2012r.
  • Najlepsze pracę wybierze komisja w składzie: Milena Kijewska pełniąca funkcję Redaktora
  • Naczelnego oraz Barbara Chęcińska pełniąca funkcję Wydawcy Portalu.
  • Do wygrania:  jeden z pięciu egzemplarzy książki „W roku skorpiona” ufundowany  przez wydawnictwo Dreams


Sny – Janusz Koryl


Tytuł:Sny
Autor:Koryl Janusz
Wydawca:Dreams
Numer wydania:I
Data premiery:2012-04-05
Język wydania:polski
Język oryginału:polski
Ilość stron:144
Redakcja:Biskup Bogdan
Rok wydania:2011
Forma:książka
Indeks:10007457


Z dużą rezerwą podeszłam do tej pozycji. Po pierwsze ma mało stron 144. Odwieczny dylemat jak tu się zaprzyjaźnić z postaciami występującymi w książce. Po drugie kategoria  do jakiej należy książka triller, sensacja, kryminał – nie należy do moich ukochanych gatunków. Pomimo powyższego dzielnie zabrałam się za książkę.

Janusz Koryl rzeszowianin urodzony w 1962 roku z wykształcenia polonista, zadebiutował w branży literackiej jeszcze przed moim urodzeniem, choćby za to postanowiłam, że do książki podejdę z dużym optymizmem i należnym szacunkiem. Coraz rzadziej mi się zdarza czytanie dzieł autorów, którzy mają już wyrobienie literackie. Przede mną jeszcze jedna pozycja Koryla, dlatego bezpiecznie zaczęłam od cieńszej. Tak, wiem zachowanie uczniaka ze szkoły średniej, który ma przeczytać znienawidzoną lekturę.
Już na wstępie mogę powiedzieć, że nie żałuję żadnej minuty spędzonej przy „Snach”.  Wszystkie obawy poszły w kąt przy pierwszych słowach książki.




„Czarny jak sadza gawron siedział na głowie nieruchomego mężczyzny. Zawzięcie stukał dziobem w twardą skorupę pod warstwą skołtunionych włosów, jakby chciał ją przebić na wylot i sprawdzić, co jest pod spodem.” Janusz Koryl "Sny" 1 strona