sobota, 2 czerwca 2012

Nie tylko książką człowiek żyje.


Jak wiadomo nie od dziś, nie samą książką człowiek żyje. Postanowiłam zaprezentować, moją drugą pasję, której oddaje się bez opamiętania, oczywiście w przerwach między czytanie książek.

Produkcja biżuterii. 


Uwielbiam, kocham, ubóstwiam. Nic tak mnie nie relaksuję jak dłubanie w koralikach, przywieszkach, biglach i drucikach. Poniżej przedstawiam to co udało mi się wydłubać do tej pory. Mam nadzieje, że przypadnie Wam do gustu. 


Tak wygląda część kolekcji, zawieszona na moim prowizorycznym organizerze. 


 Moje pierwsze wyprodukowane sztuki. 


Kolejne sztuki, bardzo polubiłam te z łapkami. Niestety chyba dokończą lada dzień swego żywota. 


 Trzy bransoletki. Nie ukrywam nawet ciekawe wyszły. Natomiast moją ukochaną noszę zawsze na sobie. Zwykły rzemień ze skrzydłami anioła.





Ha moje wczorajsze dzieło!!! :)

Kamea zrobiona dla Medium, wisi i czeka na lepsze czasy do wysyłki. 


I moje niezbyt udane naszyjniki... No cóż, kiedyś wyjdą ładne! Obiecuję.

Karty Archanioła Michała autorstwa Dr Doreen Virtue

Jak część z Was wie, jestem osobą która jest wybitnie zaczarowana światem aniołów, wróżek oraz wszystkiego co magiczne, tajemnicze. Tematyka Anielska jest moim konikiem od wielu lat czytam różnego rodzaju publikacje, szperam za wskazówkami, informacjami. Moje poszukiwania sięgają różnych źródeł, od tych zupełnie banalnych typu Internet, po te całkiem poważnie traktowane jak Pismo Święte. Pomimo, że jestem osobą wychowaną w wierze katolickiej, wierzę w Boga, pismo święte to nie przeszkodziło mi w poszukiwaniach, tego czego mi potrzeba – PRAWDY.

Wiele osób może się burzyć faktem, iż na naszym portalu ukazuje się cykl poświęcony tak specyficznej literaturze, ale wierzę, że komuś w ten sposób pomożemy, tak jak publikację które zostały wysłane do mnie pomogły mi.

Ostatnie dwa tygodnie mojego życia były bardzo burzliwe. Mój brat znalazł się w szpitalu w bardzo poważnym stanie. W szczegóły nie będę wchodziła, ale nie wiadomo było czy przeżyję, w tym samym czasie przyszły do mnie książki oraz karty z wydawnictwa Studio Astropsychologii. W cyklu który chcę zapoczątkować tą recenzją, chcę Wam przybliżyć moje doświadczenia w tym tragicznym dla mnie czasie na tle informacji zawartych w książkach.

Wiem, że mogą pojawić się głosy jak mogłam zajmować się książkami w takiej sytuacji. Jak przeczytacie to zrozumiecie, dlatego zachęcam do dalszej lektury.

Pierwszą recenzję chcę poświęcić Kartom Archanioła Michała autorstwa Dr Doreen Virtue. wyd. Studio Astropsychologii.
Paczkę z wydawnictwa otrzymałam w bardzo kryzysowym dniu całej historii ze zdrowiem mojego brata, przyszła 10 minut po tym gdy dowiedziałam się, że Krzysiek nie może być leczony w tym szpitalu w którym był operowany ponieważ szpital nie wie skąd takie wyniki badań i nie wie co ma z tym zrobić. Jak każda kobieta zareagowałam płaczem, a zarazem „jak trwoga to do Boga”, to potrzebny był mi kontakt z aniołami. Tak, tak mili Państwo jest to możliwe i się o tym nie raz przekonałam… Mając mętlik w głowie, chaos, wiedziałam że nie rozpoznam co jest natłokiem myśli związanych z sytuacją, a co może przychodzić z modlitwą. Nigdy nie byłam przekonana do proszenia o pomoc kart, ale tym razem w akcje desperacji sięgnęłam po Karty Archanioła Michała. Szybko przestudiowałam przewodnik który był dołączony do tali, zastosowałam się do zaleceń. Zrobiłam potrójne rozłożenie i muszę Wam powiedzieć, że miną tydzień od tamtego czasu i nadal nie mogę sama uwierzyć w to co się wydarzyło. Karta która mówi o niedawnej przeszłości: „Stworzyłeś tę sytuację i masz dużo siły, żeby ją zmienić.” Oczy mi się szeroko otworzyły już w tej chwili, pomyślałam jaka głupota jak mogłam stworzyć chorobę brata… Jak się okazało bardzo się pomyliłam i to podwójnie, ale o tym zaraz się dowiecie. Karta mówiąca o sytuacji obecnej: „Ty i Ci, których kochasz jesteście bezpieczni.” Pomyślałam jak bezpieczni, brat mi umiera… Ostatnia karta mówiąca o przyszłości: „Napisz o swoich myślach i uczuciach.”  Nie skończyłam dobrze czytać opisu znaczenia ostatniej karty, jak zadzwonił telefon z informacją, że jest szpital który będzie leczył brata na oddziale onkologii i hematologii. O zgrozo okazało się, że jest to szpital które sama osobiście odradzałam bratu do którego trafił parę dni wcześniej na samym początku choroby i wyszedł na własne żądanie za moją namową ponieważ powiedziałam mu: Załatwimy lepszy szpital tu są złe warunki. Sama stworzyłam tą sytuację. Nie chcę się obwiniać, nie ma sensu, ale karta prawdę powiedziała. Dziś wiem, że choroba która go dotknęła była spowodowana lekami które sama osobiście z polecenia lekarza mu podawałam w iniekcjach podskórnych.  Całą sytuację pozostawiam Wam do oceny.

Teraz parę słów o samych kartach. Wydanie jest piękne, złote brzegi stwarzają magiczną atmosferę. Oprawa graficzna zachwyca i przyciąga uwagę. Talia składa się z 44 kart, które są zapakowane w śliczne pudełko, a do wszystkiego jest dołączona książka która przeprowadzi nawet laika który spotyka się z kartami po raz pierwszy przez wszystkie arkana. W trakcie poszukiwania informacji na temat samych kart i autorki udało mi się dowiedzieć, iż z tych kart korzystają osoby zajmujące się zawodowo „wróżeniem” (wydaje mi się, że to złe słowo – odczytywaniem przekazu to jest bardziej trafne), jak również osoby zupełnie początkujące, zaczynające swoją przygodę z kontaktem z aniołami.  Opisy kart są napisane językiem bardzo przystępnym, zrozumienie nie sprawi nikomu trudności.

Na tle wydarzeń, karty polecam wszystkim z całego zbolałego serca.  Ja z perspektywy mogę powiedzieć, że spokój który uzyskałam dzięki nim i ciepło w sercu które się pojawiło jest bezcenne. Wrócę do nich nie raz.
O samym Archaniele Michale przeczytacie w kolejnych recenzjach.
 

Recenzja dla portalu upadli.pl

niedziela, 20 maja 2012

Garstka nowin z Upadłych!

Przed Wami prezentuję garść newsów z życia upadłych:

Rozmnażamy się poprzez pączkowanie. 

Nasza upadła rodzinka dalej się rozwija! Wśród nadesłanych zgłoszeń na recenzentów wybraliśmy 3 osoby, zadziwiające ale znów dziewczyny! :)

Na pokładzie witamy:
Ederlezi
Julia
Sophie

Dziewczyny wydają się być wytrwałe i bardzo sympatyczne. Wierzę, że będzie nam się świetnie współpracowało.

Z troszkę dalszych planów:

Dzień dziecka.

Chcemy "zaliczyć" 2 z 1000 dobrych uczynków. Z racji, iż zbliża się dzień dziecka postanowiliśmy jednemu z domów dziecka podarować magiczny kartonik z książkami. Czekamy, aż nasz Krzysiek napisze ładnie pismo przewodnie z życzeniami dla dzieciaków. No i ślemy!

2000 fanów.

Już niedługo będziemy mieć dwutysięcznego fana. Postanowiłam, że jak to było przy tysięcznym dla osoby która poleci "dwutysięcznika" będzie mała niespodziewanka! ;) 
Jednocześnie pragniemy Wam podziękować za zaufanie którym nas obdarzyliście i za to że zaglądacie, to dla nas bardzo wiele znaczy. Daje motywację do dalszej pracy! W imieniu wszystkich Upadłych dziękuję!

Współpraca z wydawnictwami.

W ostatnich dniach udało nam się nawiązać współpracę z wydawnictwami: Esprit, Astro Stiudio, Papierowy Księżyc, Fabryka Słów, Promic. Co oznacza, że możecie spodziewać się konkursów, recenzji i nowinek od tych wydawnictw na naszym portalu.

Pozdrawiam Upadła.


sobota, 19 maja 2012

Ja, Diablica



Tytuł:Ja, Diablica
Autor:Miszczuk Katarzyna Berenika
Wydawca:Wydawnictwo W.A.B.
Numer wydania:I
Data premiery:2010-10-07
Język wydania:polski
Język oryginału:polski
Ilość stron:416
Rok wydania:2010
Forma:książka
Indeks:65043011

Wstyd się przyznać, dlaczego książka trafiła na moją półkę. Mianowicie – gdy kupowałam konkursowe egzemplarze, kupiłam za dużo. Żeby literki się nie zmarnowały, postanowiłam książeczkę przeczytać. Po czym podzielić się moją opinią z Wami.

Mile zaskoczyła mnie sama autorka. Jest ona dwudziestoczteroletnią studentką, polką, piękną kobietą. Katarzyna Berenika Miszczuk debiutowała na rynku literackim w roku 2006 powieścią pod tytułem „Wilk”; książka nigdy w moich łapkach nie zagościła, ale to chyba i dobrze. Wydawnictwo W.A.B. raczy nas zdjęciem autorki na ostatniej stronie książki i muszę to powiedzieć – jestem zachwycona urodą Kasi!

Wydanie książki nie zaskakuje, nie ma w nim nic szczególnego, nic co wyróżniałoby tę pozycję na tle innych dostępnych na rynku. Lecz nie jest to ważne! Przystępna dla czytelnika czcionka sprawia, że książkę czyta się całkiem przyjemnie – no i ten papier! Miodzio! Mój ulubiony, lekko żółte kartki – to jest to!

Koniec zachwytów nad papierem, przejdźmy do samej fabuły. Główną (lecz nie najciekawszą!) bohaterką jest Wiktoria, dwudziestolatka, która umiera i… trafia do piekła! Spokojnie! Nie była zepsutą, nieznośną, zło czyniącą dziewuchą, była po prostu zwyczajną dziewczyną. Jak się okazuje, do piekła bardzo łatwo trafić. Dziewczyna dostaje z przydziału specjalne zadanie… Staje się diablicą, targującą się z aniołami o duszę umierających. Na swojej „życiowej” drodze poznaje Śmierć i poniekąd zaprzyjaźnia się z „Ono” – bowiem Śmierć prosi, aby w takiej formie się do niej zwracać. Kostucha daje dziewczynie do myślenia, mówiąc, że nie była obecna przy jej zgonie. Ciekawe, nie uważacie?

Wiktoria uczy się funkcjonować w dwóch światach: niższej arkadii oraz świecie, w którym żyła do czasu jej morderstwa. W „Niższej Arkadii”, bo tak pieszczotliwie określają piekło byty je zamieszkujące, wiedzie jej się całkiem dobrze, natomiast życie po życiu na ziemi okazuje się nie być sielanką. Wszystko jak zawsze przez facetów! Wszak to przez nich rodzą się wszelakie kłopoty, jak powszechnie wiadomo. I tym razem nie było inaczej. Nasza bohaterka jest uwikłana uczuciowo w związek z Piotrusiem, jeszcze żyjącym kolegą z uczelni, który jest tak niemrawy, że aż wkurza. Jest nijaki. Natomiast w „służbowych” obowiązkach towarzyszy Wiktorii, piekielnie przystojny diabeł Beleth! Wiadomo, że diabeł czysto o kobietę nie będzie walczył. Co wymyśli? Jak daleko jest w stanie się posunąć? Skąd się wzięły komary? Czemu mamuty wymarły? Przekonajcie się sami!

Książkę oceniam pozytywnie, chociaż niesamowicie irytuje mnie postać Piotrusia. Sama Wiktoria też przesadza w swoich „ochach” i „achach” względem tego Pana. Dziewczyna ma dwadzieścia lat na karku, przeżyła już swoje życie, powinno to czegoś ją nauczyć, a są fragmenty w książce, gdy ma się wrażenie, że czternastolatka przejawia więcej rozsądku.

Natomiast Beleth… to postać wykreowana w sposób znakomity! Prawdziwa, z przywarami, targana emocjami i uczuciami. Sam niestety czasem nie wie jak nazwać to, co czuje, ale w niczym mu to nie ujmuje. Ulegający wpływom. Jest bardziej ludzki od tego całego ślamazarnego, mimozowatego, głupiego Piotrusia.

Nigdy nie pałałam miłością do książek pisanych przez polskich autorów, jednakże muszę chyba zweryfikować ten pogląd. Bardzo fajnie było przeczytać o Polach Mokotowskich, przez które codziennie przechodzę, idąc do pracy, czy też o Stodole, w której nie raz imprezowałam. Gdy pierwszy raz padła nazwa lokalizacji, w której fizycznie byłam, w moim mózgu pojawił się komunikat „ojej!”, po czym na mych ustach zagościł bardzo szeroki uśmiech, gdyż w jakiś sposób zbliżyło to mnie  do wydarzeń dziejących się w powieści i pozwoliło odpowiednio wejść w sytuację.
Bardzo przypadł mi do gustu wątek piekła. Miejsce wiecznych imprez, zabaw, wszystko za darmoszkę, zero pruderii. Jeśli ktoś jest w stanie zagwarantować, że prawdziwe piekło wygląda jak to z powieści Katarzyny Miszczuk, to ja mogę iść do piekła po śmierci! Zawsze bałam się tej wizji, natomiast autorka miejsce to przedstawiła w zupełnie innym świetle.

Chociaż nie pokochałam się z Wiktorią oraz Piotrkiem, to zachęcam wszystkich do sięgnięcia po omawianą książkę. Ja sięgnę po „Ja, Anielica”, aby dowiedzieć się co słychać u Beletha. Wiem, że w planach jest jeszcze „Ja, Potępiona”…

Hm… a może pisarka zdecyduję się na książkę „Ja, Upadła”?


Ocena: 8/10

Recenzja dla portalu: Upadli.pl

niedziela, 6 maja 2012

Upadniesz z nami z miłości do książek?

Miło mi poinformować, iż portal upadli.pl poszukuję recenzentów.

Wszelkie informację, oraz szczegóły znajdziecie pod linkiem:

http://upadli.pl/upadla-rodzina-chce-sie-powiekszyc/

Zachęcam, super zabawa. Natomiast pragnę podkreślić, iż jeśli zaczynacie swoje wypowiedzi na czacie, fun page od zwroty "Ej!", to nie ma po co składać podania!

Pozdrawiam

sobota, 5 maja 2012

Konkurs: Czary Mary - Snape jest wspaniały!


W ramach pokuty za nieuwzględnienie Snejpusia w moim Dream Teamie – mały konkurs dla nielicznych zaglądających. 

Do zgarnięcia: (Cóż innego skoro trzeba przeprosić się ze Snape?) Harry Potter i Kamień filozoficzny.  Rozumiem, że książki przedstawiać Wam nie muszę.



Zadanie proste: Stwórz swoją księgę zaklęć.
Technika dowolna, format dowolny. Wszystko zależy od Waszej inwencji. Oczywiście nagrodę otrzyma osoba najbardziej kreatywna w swojej pracy.
Termin nadsyłania pracy: do 12 maja 2012roku.
Wyniki: 13 maja 2012roku
Mail do wysyłki prac: upadla@upadli.pl
Zadanie jest o tyle ułatwione, że w tej chwili bardzo mało osób zagląda na bloga! 

Nad moją pokutą blogową czuwa kochana i wyjątkowa Panna Indyviduum wraz ze swoim blogiem Recenzje Panny Indyviduum

DREAM TEAM - czyli moja ulubiona postać literacka!


Zastanawialiście się kiedyś kto jest Waszą ulubioną postacią literacką? Wczoraj podczas rozmowy telefonicznej z moją przyjaciółką padło takie pytanie. Ogłupiałam nie potrafię odpowiedzieć.  Po całej nocy rozmyślań pragnę przedstawić moją ulubioną postać literacką.

1. MIEJSCE


 


Uwaga fanfary!! Winer is…..  Mała Mi! Już śpieszę z wyjaśnieniami dlaczego. Jedni ją odbierają jako dziecko wychowywane bezstresowo, inni jako fantastyczną babkę. Ja się skłaniam bardziej  w stronę tych drugich. Dziewczynka może i troszkę marudzi i z zrzędzi ale przy tym jest tak sympatyczna i żywiołowa. Urzekła mnie swoją osobowością, dlatego dla mnie to nr 1!








 2. MIEJSCE



Drugie miejsce zajmuję Saphira z Eragona – wystarczy że jest smokiem! Wszystko jasne czemu tak wysoka pozycja! 





 3. MIEJSCE


Trzecie miejsce – Ojciec Isobel z Nevermore Kruk. Który ojciec dałby się zbłaźnić przed pełną klasą nastolatków? Zapadł w moim serduszko na długo.

A jaki jest Wasz dream team? Kto jest Waszą ulubioną postacią?