| Tytuł: | Ja, Diablica |
| Autor: | Miszczuk Katarzyna Berenika |
| Wydawca: | Wydawnictwo W.A.B. |
| Numer wydania: | I |
| Data premiery: | 2010-10-07 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | polski |
| Ilość stron: | 416 |
| Rok wydania: | 2010 |
| Forma: | książka |
| Indeks: | 65043011 |
Wstyd się przyznać, dlaczego książka trafiła na moją półkę.
Mianowicie – gdy kupowałam konkursowe egzemplarze, kupiłam za dużo. Żeby
literki się nie zmarnowały, postanowiłam książeczkę przeczytać. Po czym
podzielić się moją opinią z Wami.
Mile zaskoczyła mnie sama autorka. Jest
ona dwudziestoczteroletnią studentką, polką, piękną kobietą. Katarzyna
Berenika Miszczuk debiutowała na rynku literackim w roku 2006 powieścią
pod tytułem „Wilk”; książka nigdy w moich łapkach nie zagościła, ale to
chyba i dobrze. Wydawnictwo W.A.B. raczy nas zdjęciem autorki na
ostatniej stronie książki i muszę to powiedzieć – jestem zachwycona
urodą Kasi!
Wydanie książki nie zaskakuje, nie ma w nim nic szczególnego, nic co
wyróżniałoby tę pozycję na tle innych dostępnych na rynku. Lecz nie jest
to ważne! Przystępna dla czytelnika czcionka sprawia, że książkę czyta
się całkiem przyjemnie – no i ten papier! Miodzio! Mój ulubiony, lekko
żółte kartki – to jest to!
Koniec zachwytów nad papierem, przejdźmy do samej fabuły. Główną
(lecz nie najciekawszą!) bohaterką jest Wiktoria, dwudziestolatka, która
umiera i… trafia do piekła! Spokojnie! Nie była zepsutą, nieznośną, zło
czyniącą dziewuchą, była po prostu zwyczajną dziewczyną. Jak się
okazuje, do piekła bardzo łatwo trafić. Dziewczyna dostaje z przydziału
specjalne zadanie… Staje się diablicą, targującą się z aniołami o duszę
umierających. Na swojej „życiowej” drodze poznaje Śmierć i poniekąd
zaprzyjaźnia się z „Ono” – bowiem Śmierć prosi, aby w takiej formie się
do niej zwracać. Kostucha daje dziewczynie do myślenia, mówiąc, że nie
była obecna przy jej zgonie. Ciekawe, nie uważacie?
Wiktoria uczy się funkcjonować w dwóch światach: niższej arkadii oraz
świecie, w którym żyła do czasu jej morderstwa. W „Niższej Arkadii”, bo
tak pieszczotliwie określają piekło byty je zamieszkujące, wiedzie jej
się całkiem dobrze, natomiast życie po życiu na ziemi okazuje się nie
być sielanką. Wszystko jak zawsze przez facetów! Wszak to przez nich
rodzą się wszelakie kłopoty, jak powszechnie wiadomo. I tym razem nie
było inaczej. Nasza bohaterka jest uwikłana uczuciowo w związek z
Piotrusiem, jeszcze żyjącym kolegą z uczelni, który jest tak niemrawy,
że aż wkurza. Jest nijaki. Natomiast w „służbowych” obowiązkach
towarzyszy Wiktorii, piekielnie przystojny diabeł Beleth! Wiadomo, że
diabeł czysto o kobietę nie będzie walczył. Co wymyśli? Jak daleko jest w
stanie się posunąć? Skąd się wzięły komary? Czemu mamuty wymarły?
Przekonajcie się sami!
Książkę oceniam pozytywnie, chociaż niesamowicie irytuje mnie postać
Piotrusia. Sama Wiktoria też przesadza w swoich „ochach” i „achach”
względem tego Pana. Dziewczyna ma dwadzieścia lat na karku, przeżyła już
swoje życie, powinno to czegoś ją nauczyć, a są fragmenty w książce,
gdy ma się wrażenie, że czternastolatka przejawia więcej rozsądku.
Natomiast Beleth… to postać wykreowana w sposób znakomity! Prawdziwa,
z przywarami, targana emocjami i uczuciami. Sam niestety czasem nie wie
jak nazwać to, co czuje, ale w niczym mu to nie ujmuje. Ulegający
wpływom. Jest bardziej ludzki od tego całego ślamazarnego, mimozowatego,
głupiego Piotrusia.
Nigdy nie pałałam miłością do książek pisanych przez polskich
autorów, jednakże muszę chyba zweryfikować ten pogląd. Bardzo fajnie
było przeczytać o Polach Mokotowskich, przez które codziennie
przechodzę, idąc do pracy, czy też o Stodole, w której nie raz
imprezowałam. Gdy pierwszy raz padła nazwa lokalizacji, w której
fizycznie byłam, w moim mózgu pojawił się komunikat „ojej!”, po czym na
mych ustach zagościł bardzo szeroki uśmiech, gdyż w jakiś sposób
zbliżyło to mnie do wydarzeń dziejących się w powieści i pozwoliło
odpowiednio wejść w sytuację.
Bardzo przypadł mi do gustu wątek piekła. Miejsce wiecznych imprez,
zabaw, wszystko za darmoszkę, zero pruderii. Jeśli ktoś jest w stanie
zagwarantować, że prawdziwe piekło wygląda jak to z powieści Katarzyny
Miszczuk, to ja mogę iść do piekła po śmierci! Zawsze bałam się tej
wizji, natomiast autorka miejsce to przedstawiła w zupełnie innym
świetle.
Chociaż nie pokochałam się z Wiktorią oraz Piotrkiem, to zachęcam
wszystkich do sięgnięcia po omawianą książkę. Ja sięgnę po „Ja,
Anielica”, aby dowiedzieć się co słychać u Beletha. Wiem, że w planach
jest jeszcze „Ja, Potępiona”…
Hm… a może pisarka zdecyduję się na książkę „Ja, Upadła”?
Ocena: 8/10
Recenzja dla portalu: Upadli.pl