wtorek, 11 września 2012

Kwiat Paproci - Dominik Sokołowski


Recenzja: „Kwiat paproci” – cykl: Kroniki Arkadyjskie – Dominik Sokołowski

1_paprodc
Tytuł: „Kwiat paproci”
Autor: Dominik Sokołowski
Wydawca: Rebis
Numer wydania: I
Data premiery: 2012-07-24
Język wydania: polski
Rok wydania: 2012
Forma: książka
Losy tej książki zaczęłam śledzić, gdy przeczytałam pierwsze wzmianki zamieszczone w prasie. Na moją „upadłą” wyobraźnię zadziałały hasła, takie jak: smoki, przygody, rycerze, dalekie podróże. Moja pierwsza myśl: „O kurczę, muszę to mieć”. Dzielnie zakupiłam tę książkę, ale zostałam z niej ograbiona przez przyjaciółkę, która jest chyba największą fanką fantasty na świecie. Już prawie pogodziłam się z goryczą rozstania, gdy ukojenie znalazłam w przesyłce od wydawnictwa Rebis – egzemplarz recenzencki. Zanim zabrałam się za czytanie, musiałam szczegółowo przestudiować mapkę, która mnie tak bardzo urzekła, gdy ją zobaczyłam na fanpage’u Kronik Arkadyjskich.  Muszę przyznać, że na ekranie monitora robi lepsze wrażenie, niż w książce.
Fabułą książki są trzy historie odmiennych bohaterów.
Isaakios i Łamignat
Cesarzewicz, którego życie zmusiło do wychowywania się bez wiedzy o swoim pochodzeniu, bez zaszczytów godnych przyszłego cesarza. Za to z wiernym przyjacielem i sługą zarazem – Łamignatem. Nadszedł dzień, w którym Łamignat wyznaje prawdę dorosłemu już Isaakiosowki. Oddając się w służbę swojemu Władcy, wyrusza wraz z Panem po to co prawnie powinno należeć do Isaakiosa.
Jlias i Basarab
Jilias, wracając z polowania, w swych włościach zastaje okrutną rzeź. Domy spalone, ludzie pozabijani i Ona – jego brzemienna ukochana – Pasifa. Brutalnie zamordowana. Z jej brzucha zostało wyrwane dziecko – chłopiec. Wszystko to dzieło bandy vindladzich łupieżców. Gdy Ilias w akcie rozpaczy chce skończyć swoje życie, powstrzymóje go jego dzielny giermek Basarab. Sączy mu do głowy, jakże przyjemny, pomysł krwawej vendetty.
Michelle i Aleksandros
Michelle poznajemy jako małą porzuconą dziewczynkę, kradnącą, aby przetrwać. Gdy zostaje przyłapana, wstawia się za nią brat Aleksandros z Orda Sanctae Pruclentiae. Oddaje ją do sierocińca pod opiekę zakonnic, gdzie się wychowuje. Gdy Aleksandros wspina się po szczeblach kariery i staje się osobą o znaczych wpływach, przekonuje władze Kościoła, że takie dzieci jak Michelle przy odrobinie pracy mogą stać się idealnym narzędziem w rękach inkwizycji. Po uzyskaniu zgody zabiera dziewczynę, która pod jego opieką dostaje niezbędne wykształcenie w podstawowych dziedzinach oraz tych nieco bardziej niekonwencjonalnych, takich jak: fechtunek, jazda konna, posługiwanie się truciznami i odtrutkami.  Można by rzecz, że dziewczyna staje się Jamesem Bondem czasów średniowieczach, działającym w służbie inkwizycji.
Może się wydawać, że to trzy odmienne historie, ale mają wspólny mianownik. Jaki? Odpowiedź znajdziesz w książce.
Pozycję tę czyta się dość szybko, natomiast schemat rozwoju akcji można porównać do zapisu badania EKG. Prosta ciągła fabuła, lekko ciągnąca się. Nagła akcja, która  na chwile wystrzela z fabułą, aby zaraz wrócić na swój poprzedni tor.
Język, którym posługuje się autor, jest bardzo przystępny, nie przysparza problemów takiemu zwykłemu zjadaczowi chleba jak ja.
Sam zamysł na fabułę – świetny, to jest to, co każdy fan fantasty lubi najbardziej, natomiast – tak jak pisałam – troszkę gorzej z realizacją zamysłu i budowaniem napięcia.
Według mnie na szczególną pochwałę zasługuje grafik, który pracował nad książką. Okładka jest piękna, przypomina starą księgę. Idealnie pasuje klimatem do fabuły. Cudeńko!
Moja ocena: 7/10 (byłaby 8, ale smokobójstwa nie popieram! Jak można zabić smoka? No jak?!)

5 komentarzy:

  1. Świetna recenzja. :* Jak pisałam na Upadłych, również zabijania smoków nie popieram. :D Książkę chętnie przeczytam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. czytając recke jakoś baśniowo się zrobiło :)z miłą chęcią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest całkiem, całkiem. Gdyby Pan Sokołowski, budował napięcie liniowo, w sensie kulminacja byłaby na końcu książki a w trakcie ten fajny niepokój - to książka byłaby serio doskonała. A tak to cóż :) Są smoki, jest przygoda. Ale nie ma HICIORA.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja mnie zachęciła, myślę, że przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachęcająca renezja, mam nadzieje, że ta książka będzie w bibliotece :)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń